5. AGATA
Agatę znałem przez Bernarda, często przebywał u niej ze swoimi znajomymi. Poszedłem ją raz odwiedzić i zapytałem czy nie potrzebuje kogoś do pomocy. Tak dostałem swoją pierwszą pracę w Cafe Barbieri. Nie robiłem nic nadzwyczajnego - nalewałem kawę, wyciągałem bułki z pieca i dosypywałem cukier do cukiernic. To była lekka praca i pozwalała mi robić to, co kiedyś bardzo lubiłem - obserwować ludzi. Po pracy często chodziliśmy do baru, a potem ja, z baru, na uniwersytet.
Nie przebywałem u siebie na stancji często, teraz widzę, że słowa dom i rodzina mnie bolały, i że nie miałem z tym jakiś korzystnych konotacji, więc wolałem nie wracać do domu. Mam wrażenie, że w swoich wpisach powinienem się bardziej skupić na motywacjach, które mną kierowały. Kiedyś raczej myślałem o sobie, nie bardzo o innych.
Agata. Agata była właścicielką Cafe Barbieri. Nie miała żadnego wykształcenia, nie była szczupła ani zadbana, tym bardziej dobrze wychowana. Zawsze chodziła w kraciastej spódnicy, w brudnym, białym podkoszulku i ciasno opinającym fartuchu. Zawsze miała te same trzewiki, strasznie nimi szurała. Nosiła tylko dwie fryzury - gruby warkocz sięgający do połowy uda, lub duży kok upięty tuż nad karkiem. Miała szorstki, przepity i przepalony głos, ale każdego potrafiła zarazić śmiechem i poczuciem humoru. Była konkretna, bardzo chłopska, czasami nawet chamska.
Do kawiarni codziennie przychodziło bardzo dużo osób. Kiedy wracałem z uczelni, zawsze spotykałem niemały tłum ludzi. Ta praca pozwalała mi nie tylko na oglądanie ludzi i ich uzależnień od kawy i papierosów, mogłem też spostrzec ich nawyki, w jaki sposób kamuflują swoje zmartwienia i problemy. Najbardziej jednak lubiłem oglądać, w jaki sposób sama właścicielka rozmawia z klientami. Jak opowiada o historii kawiarni i Madrytu co raz to nowszej klienteli, jak co dzień pyta o samopoczucie stałą bywalczynię, panią Sánchez, i jak dla żartu policzkuje starego Hipolito za ‘przypadkowe’ macanie po biuście.
Jednak brzydkie kobiety czasem bardziej uderzają do głowy.
Komentarze
Prześlij komentarz