11. ÚRSULA
Ursula
Wiem, że mnie długo nie było. Znaczy, byłem. Czuwałem. Czekałem aż będę mógł na nowo skupić się nad opowiadaniem o swoich powieściach. W międzyczasie postanowiłem, że wybuduję sobie dom. Sam. To jest moje postanowienie na ten czas. Mam już w sumie 46 lat. Trochę pogodziłem się już z faktem, że do pisania raczej nie wrócę. Czas chyba poszukać nowych zainteresowań. Cieszy mnie to, że nie muszę się przed Wami tłumaczyć. Że większość z Was rozumie, dlaczego uciekam, i że jest to mój styl życia. Dziękuję Wam, i aż wierzyć nie mogę, że moje życie faktycznie jest dla Was interesujące. Ale to chyba wszystko zależy od punktu widzenia. Dobrze więc, wracając. Przed historią z Bea opowiadałem Wam o Micromujer. Część z Was zadaje pytania na temat prawdziwości tej postaci. Otóż, skontaktowałem się z Agatą, która o dziwo też czyta mojego bloga. Agata wszystkich Was zaprasza do Cafe Barbieri, przy Calle del Ave María w Madrycie. Odpowie na Wasze pytania. Po Micromujer wydałem jeszcze trzy powieści. Niestety są to moje trzy najmniej znane dzieła, ale postanowiłem, że skoro mówimy sobie wszystko, czy jest to dobre lub złe, interesujące bądź nużące, opowiem Wam też o tym. W 2002 roku wydałem powieść o wdzięcznej nazwie ‘ursula’. Poznałem ją po tym jak postanowiłem, że przenoszę się na obrzeża Barcelony. Zbyt bardzo podobało mi się to miasto, żeby całkowicie je opuszczać. Wprowadzając się do nowego mieszkania, wpadliśmy na siebie. Dosłownie. Ursula wjechała we mnie na swojej motorynce. Była zbyt ładna, żeby móc pozwolić jej uciec. Zaprosiłem ją do siebie na kawę, a ona została na kolejne trzy miesiące. To był bardzo przyjemny przedmiot badań. Zalękniony, potrzebujący wiecznej uwagi materiał badawczy zapakowany w przepiękne ciało. Dobrze, muszę przyznać, że faktycznie lubiłem spędzać z nią czas. Czasami robiliśmy wyścigi w paleniu papierosów i nic nierobieniu. Ursula zawsze wygrywała.
![]() |
| https://telegrafi.com/policia-ndalon-33-perdorues-te-droges-gjate-festivalit-ngomfest-ne-prizren/ |
Wiem, że mnie długo nie było. Znaczy, byłem. Czuwałem. Czekałem aż będę mógł na nowo skupić się nad opowiadaniem o swoich powieściach. W międzyczasie postanowiłem, że wybuduję sobie dom. Sam. To jest moje postanowienie na ten czas. Mam już w sumie 46 lat. Trochę pogodziłem się już z faktem, że do pisania raczej nie wrócę. Czas chyba poszukać nowych zainteresowań. Cieszy mnie to, że nie muszę się przed Wami tłumaczyć. Że większość z Was rozumie, dlaczego uciekam, i że jest to mój styl życia. Dziękuję Wam, i aż wierzyć nie mogę, że moje życie faktycznie jest dla Was interesujące. Ale to chyba wszystko zależy od punktu widzenia. Dobrze więc, wracając. Przed historią z Bea opowiadałem Wam o Micromujer. Część z Was zadaje pytania na temat prawdziwości tej postaci. Otóż, skontaktowałem się z Agatą, która o dziwo też czyta mojego bloga. Agata wszystkich Was zaprasza do Cafe Barbieri, przy Calle del Ave María w Madrycie. Odpowie na Wasze pytania. Po Micromujer wydałem jeszcze trzy powieści. Niestety są to moje trzy najmniej znane dzieła, ale postanowiłem, że skoro mówimy sobie wszystko, czy jest to dobre lub złe, interesujące bądź nużące, opowiem Wam też o tym. W 2002 roku wydałem powieść o wdzięcznej nazwie ‘ursula’. Poznałem ją po tym jak postanowiłem, że przenoszę się na obrzeża Barcelony. Zbyt bardzo podobało mi się to miasto, żeby całkowicie je opuszczać. Wprowadzając się do nowego mieszkania, wpadliśmy na siebie. Dosłownie. Ursula wjechała we mnie na swojej motorynce. Była zbyt ładna, żeby móc pozwolić jej uciec. Zaprosiłem ją do siebie na kawę, a ona została na kolejne trzy miesiące. To był bardzo przyjemny przedmiot badań. Zalękniony, potrzebujący wiecznej uwagi materiał badawczy zapakowany w przepiękne ciało. Dobrze, muszę przyznać, że faktycznie lubiłem spędzać z nią czas. Czasami robiliśmy wyścigi w paleniu papierosów i nic nierobieniu. Ursula zawsze wygrywała.

Komentarze
Prześlij komentarz