9. ANGUSTIA

Angustia.

  Po długich namysłach postanowiłem dopowiedzieć kilka słów na temat mojej znajomości z Beą. Zacznijmy od momentu, kiedy zostałem zatrudniony. Bea była bardzo dobrym szefem i opiekunem. Słuchała moich uwag, wprowadzała zmiany, które proponowałem, szanowała moją przestrzeń i dziwactwa. W bardzo krótkim czasie zaprzyjaźniliśmy się. Zdobyła moje zaufanie. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nikomu tak nie zaufałem. Powoli zacząłem się otwierać. Zacząłem mówić o tym jak bardzo mi zależy na kontaktach z ludźmi. Wtedy jeszcze mówiłem, że są dla mnie tylko inspiracją. Czułem, że trochę ją oszukuję. A ona była dla mnie taka dobra. Prawda jest taka, że ja naprawdę chciałem czuć coś więcej niż cierpienie i ból innych ludzi. Ja chciałem poznać cały wachlarz emocji. Chciałem studiować ich przeszłość, wiedzieć co ich uszczęśliwia, dlaczego się wiążą z innymi i dlaczego zakładają rodziny. Tego nie rozumiałem. Dlaczego ludzie kojarzą się w pary, przecież prędzej czy później wychodzi na jaw, że w relacji liczę się tylko ja. Sami się unieszczęśliwiają.   Ona była bardzo cierpliwa. Doskonale wiedziała, że jestem trudnym przypadkiem. Ale jej nieustępliwe spojrzenie, ta pomoc, którą ciągle oferowała, zaczęły mnie powoli otwierać. Pewnego dnia, postanowiłem, że powiem jej o swoim największym sekrecie. Długo przygotowywałem się do tej rozmowy, ale czułem, że tylko ona jedyna mnie wysłucha, że tylko ona mnie zrozumie i nie osądzi. To było tuż po pracy, mimo późnych popołudniowych godzin, słońce piekło niemiłosiernie. W powietrzu unosił się zapach benzyny i kwiatów, w tle było słychać krzyczące dzieci bawiące się nieopodal. Bea przyniosła nam po piwie, usiadła na murku i zaczęła skręcać ze mną papierosy. Chwilę pomilczeliśmy, upiliśmy po łyku, ja zapaliłem papierosa i zacząłem opowiadać od samego początku. Najpierw opowiedziałem jej o swojej przeprowadzce do Barcelony. Właściwie, dlaczego tyle się przeprowadzam. Dlaczego mało mówię, a dużo obserwuję ludzi. Dlaczego jest to moim uzależnieniem. Dokładnie opowiedziałem jej o Annie Sofi, Charlotte i Agacie. Jak je poznałem, czym mnie fascynowały, dlaczego pozwoliłem sobie być z nimi. Potem zacząłem opowiadać o ich cierpieniu. O stracie ukochanej Any Sofi, o braku akceptacji i szacunku u Charlotte, o udrękach Agaty. Powiedziałem, że będąc z nimi, sam zaczynam czuć co one. W końcu przeszedłem do mojej rodziny. Opowiedziałem o tacie i mamie. O tym, że nigdy nie traktowali mnie jak swojego syna, że zabrali mi całe dzieciństwo. Że nie nauczyli mnie stawiać granic, bo sami tego nie robili. Powiedziałem jej jak bardzo ich nienawidzę, bo takiego mnie stworzyli. Powiedziałem, że chcę o nich zapomnieć, że już nigdy tam nie wrócę. Że to obserwowanie ludzi uczy mnie bycia człowiekiem i życia w społeczeństwie. Na koniec powiedziałem, że jedyne co mi pomaga to poezja, że dzięki niej czuję, że robię coś dla innych.
Po tym wszystkim spojrzałem na nią, patrzyła mi prosto w oczy, a z kącików kapały jej łzy.
 

Komentarze