13. KATALINA
![]() |
| TENDIENDO CUENTOS de Federico García Lorca |
Myślę, że warto wrócić do wątku o mojej znajomości z Kataliną. Nasza relacja nigdy nie była zdefiniowana. Nie było takiej potrzeby. Ale kiedy wydawałem książkę Oczami Loli w 2006 roku, Katalinie nie bardzo spodobał się ten pomysł. Oskarżyła mnie, że próbuję ukraść jej to, co dla niej ważne - siostrę i anonimowość. Ta pamiętna awantura dała mi wiele do myślenia. Na początku zacząłem się zastanawiać czy to, co zrobiłem było złe. Zależało mi na utrzymaniu tej znajomości - w końcu tworzyliśmy coś na kształt rodziny. Dobrze wiedziałem, że nigdy nie będę miał prawdziwej rodziny, za bardzo jestem zraniony i niespójny. Ale one też były powykręcane. Pasowaliśmy do siebie. Zacząłem analizować i szukać wzorców. Czy poprzez jakąś (jak się później okazało) marną powiastkę kogoś kradnę? Czy sprzedaję za dużo szczegółów z ich życia? Rozumiem, zanurzanie się w czyjeś perspektywie, opisywanie czyiś odczuć, emocji i lęków może być intymną sprawą. Ale ja nie pisałem o Katalinie. Zresztą, czy te książki faktycznie komuś służyły za coś więcej niż fikcję? One służyły tylko mnie. To były moje pamiętniki. A ona przecież o tym nie wiedziała. Skąd to rozjątrzenie? Anonimowość? Jeszcze raz, ja nie pisałem o niej tylko o jej siostrze. Rozumiem, że chce chronić swoją siostrę. Ale jej reakcja była karykaturalna. Zrozumiałem, że ona coś ukrywa. Tylko co? Zacząłem ją przepraszać. Chciałem się dostać jak najbliżej, żeby poznać o co jej chodzi. To było fantastyczne uczucie – na tropie wypaczeń Kataliny. Znów się coś działo. Jednak czym bardziej się do niej próbowałem zbliżyć, tym bardziej się cofałem. Aż pewnego dnia nie zastałem jej w księgarni. Ani w domu. Uciekły. Najbardziej było mi szkoda znajomości z Lolą. Była zwierciadłem tej beztroski, którą znałem jako dziecko. W zamian za odebranie mi mojego komfortu, postanowiłem odebrać Katalinie jej anonimowość. Tak powstała Katalina, wydana na przełomie 2007 i 2008 roku. Katalina była napisana naprędce, może dlatego nie odniosła większego sukcesu. Ale osiągnąłem swoje. Długo nie cieszyłem się swoją wygraną. Co ciekawe, po raz pierwszy poczułem smak zemsty.
Niedługo po tym dostałem telefon ze szpitala Universitario de Donostia że zmarł mój ojciec.

Komentarze
Prześlij komentarz